Jak obiecywałem wcześniej miałem opisać moje wrażenia po otrzymaniu darmowego kubka od Maxwell House. Moje odczucia można opisać następująco: podniecenie, euforia, rozczarowanie, akceptacja. Ale zacznijmy po kolei.
Faza pierwsza: Podniecenie
Telefon z domu z lakoniczną wiadomością” Paczka do Ciebie przyszła. To znaczy nie paczka tylko awizo. Nikt nie dzwonił po prostu wrzucono do skrzynki.”. Moja pierwsza myślą było to, że właśnie mi przysłano kubek. Ale zacząłem się zastanawiać czy Maxwell House korzysta z usług naszej kochanej poczty polskiej? Bo, opisana sytuacja pasuje idealnie do tej instytucji. No cóż, podekscytowany udałem się do okienka pocztowego w celu odebrania wiadomej przesyłki.
Faza druga: Euforia
Po powrocie do domu wydobyłem swój kubek z odmętów tekturowego pudełka. Oczom mym ukazał się ładny, z zewnątrz plastikowy, termo kubek. Cool
Na spodzie kubka naklejka: Przed pierwszym użyciem wyszorować kubek. Spoko. Wyszorowałem, wysuszyłem i postanowiłem przetestować. Jako, że nie chciało mi się robić kawy, więc na szybko nalałem do kubka gorącej wody. No czad, w środku wrzatek a na zewnatrz kubeczek leciutko tylko cieplutki. Odlot. A więc zaryłem kubek, przechyliłem i…